niedziela, 4 maja 2014

Zwierzęta

Jeśli istnieje raj dla zwierząt, to na pewno znajduje się on w Japonii…Japończycy kochają swoje zwierzaki do tego stopnia, że traktują je na równi z ludźmi. Małe i większe czworonożne pupile paradują ulicami japońskich miast wystrojone w kolorowe, markowe ubranka, szyte specjalnie dla nich. Oczywiście obroże i smycze są równie kosztowne i wyszukane, co stroje.Istnieją specjalne sklepy zoologiczne, w których można kupić wszystko dla swego pupila: począwszy od specjalistycznej karmy, przez zabawki, ubranka na każdą porę roku i wszystkie modne gadżety, które uszczęśliwią zarówno czworonoga, jak i jego pana.Wielkim zainteresowaniem cieszą się również salony SPA dla zwierząt, które oferują np. aromaterapię, masaż, czy kąpiel w gorących źródłach, aby nasze zwierzątko pozbyło się stresu… Kiedy właściciele są w pracy mogą sprawdzić co porabiają ich pupile poprzez specjalne telefony komórkowe lub przez komputer z kamerą, który monitoruje co się dzieje w domu. Natomiast po pracy mogą udać się z czworonożnym przyjacielem do specjalnej restauracji, w której mogą razem jeść przy stole, czy na zakupy w sklepie przyjaznym zwierzętom. 
________________________________________________________________

Z Japonii pochodzi wiele ras psów cieszących się niesłabnącym zainteresowaniem hodowców na całym świecie. Oto kilka z nich.
Znana rasa psów japońskich to SHIBA, które są najmniejszymi przedstawicielami grupy szpiców azjatyckich. Psy shiba wywodzą się z górzystych terenów Japonii. Wykorzystywano je głównie na polowaniach na drobną i większą zwierzynę, lecz obecnie są to psy do towarzystwa. Są bardzo lojalne i przywiązane do swoich opiekunów. Shiba potrzebują dużo ruchu, w przypadku braku odpowiedniej dawki wykazują tendencję do niszczenia przedmiotów w domu.
Ciekawą rasą psów japońskich są również CHINY JAPOŃSKIE. Chiny stały się psami salonowymi japońskiego dworu z okresu Edo. Psy te są bardzo towarzyskie oraz doskonale przystosowane do życia w mieście. Są bardzo żywiołowe, nie wymagają doświadczonego hodowcy. Jednak pomimo małego rozmiaru, są bardzo wojownicze i stają w obronie swojego opiekuna. Potrzebują mało ruchu, ale dużo kontaktu z człowiekiem. Chiny również uwielbiają wszelkie kąpiele i pływanie. Nie posiadają specyficznego psiego zapachu!




Inną znaną japońska rasą są psy TOSA należące do grupy molosów (ciężka budowa, silnie umięśnione). Tosa w przeszłości były hodowane do walk psów. Obecnie w Japonii walki psów tosa są legalne i uznawane za dziedzictwo narodowe, podlegają jednak ścisłym zasadom i nigdy nie prowadzą do śmierci jednego z psów. Psy rasy tosa trzeba wychowywać łagodnie, lecz konsekwentnie. Dla swojego opiekuna jest bardzo troskliwy i oddany, ale w obliczu zagrożenia w każdej chwili gotowy stanąć do obrony. Tosa wymagają  codziennych nieobciążających spacerów.





Jedną z popularnych ras japońskich jest AKITA, który należy do grupy szpiców azjatyckich (pierwotna budowa, słabo zmienionej przez człowieka). Psy Akita istniały w Japonii od 5000 lat i zajmowały bardzo ważne miejsce w japońskiej kulturze. W przeszłości wykorzystywane były do walk, w obecnych czasach pełnią raczej funkcje obronne, stróżujące, są psami-towarzyszami. Mimo tego akity potrzebują zdecydowanych i dominujących właścicieli. Słabo tolerują również inne zwierzęta. Zapotrzebowanie na ruch jest stosunkowo małe, wystarczy im kilkadziesiąt minut spaceru dziennie.


____________________________________________________

Japonia to kraj, który szczególnie ukochał koty. Kot Maneki Neko, przynoszący szczęście, z łapką uniesioną do góry. I kot Maru - gwiazda Youtube. Graficzny kot Hello Kitty, wszechobecny wśród młodych Japonek, na ubraniach, biżuterii, brelokach a nawet soczewkach kontaktowych. Dużą popularnością cieszą się też kocie kawiarnie, w których można napić się kawy, przegryźć ciastkiem w kształcie kotka, a wszystko w otoczeniu przypominającym salę zabaw stworzoną specjalnie ku uciesze kotów i w kocim towarzystwie. Tak, Japonia to miejsce przyjazne mruczkom.Tsunami w roku 2011, trzędzienia ziemi w Japonii. Świat obiegł film z psem ratującym swojego towarzysza. A co z kotami? Internet pełen jest zdjęć dokumentujących skutki trzęsienia ziemi: zniszczone miasta, ludzie bez dachu nad głową, ciała odnajdowane w ruinach domostw. I nieliczne zdjęcia z kotami - ratowane z ruin, przewożone wraz z ludźmi do tymczasowych ośrodków pomocy. Nie wiadomo, ile przeżyło, ale sam fakt, że niektórym się udało, jest przebłyskiem czegoś dobrego.
 Poniżej filmik, przedstawiający kobietę, która wróciła do swojego domu po trzęsieniu ziemi i tsunami, by szukać swojego kota. Przerażona skalą zniszczeń, nie spodziewała się, że jeszcze spotka swojego kociego przyjaciela.


Mimo, że kocie kawiarnie funkcjonują w Japonii już od wielu lat a moda ta rozprzestrzenia się z wolna na cały świat, dopiero od czterech lat temat takich kocich lokali stał się na tyle popularny, by przyciągnąć uwagę światowej społeczności miłośników kotów. Do kawiarni może przyjść każdy, jednak często odwiedziny wymagają rezerwacji z tygodniowym wyprzedzeniem. Najbardziej popularne cat café miewają terminarze zapełnione na wiele miesięcy w przód.W kawiarni można usiąść, napić się i zjeść wśród swobodnie poruszających się po całym lokalu kotów. Najważniejszą zasadą jest nie męczenie zwierząt, które mogłyby szybko poczuć się sfrustrowane nadmiarem zainteresowania. W większości kocich kawiarni obowiązuje zakaz  zganiania ich z siedzeń. Wiele z nich zakazuje wstępu dzieciom, które mogłyby nie uszanować spokoju kocich rezydentów.Istnieje także wiele miejsc, które nie oferują nawet napojów czy jedzenia – ich jedyną usługą jest użyczanie ogólnej atmosfery kotowatości, na co wielu klientów przystaje bez problemu. W wiecznie zabieganej Japonii taka chwila relaksu, możliwość pozbycia się stresów poprzez głaskanie miękkiego futra i słuchanie kociego mruczenia często jest na wagę złota, a co bardziej nowocześni psychologowie wręcz zalecają taką terapię swoim nadmiernie zapracowanym pacjentom.Trend kocich kawiarni zaczął się od lokalu otwartego w 1998 roku w Taipei (Taiwan).
Wieść o nim rozprzestrzeniła się, dając mu wielką popularność wśród miejscowych i turystów, a jej sukces zaowocował otwarciem pierwszej japońskiej kociej kawiarni o nazwie „Neko no jikan” w Osace w 2004. Później poszło już lawinowo – Tokio może się poszczycić ponad setką takich kocich miejsc, a liczba ta stale rośnie.
Miłość Japończyków do kotów wywodzi się już z czasów, kiedy te małe futrzaki były niezbędnym elementem wyposażenia każdej farmy ryżu – kto lepiej ochroni spichlerze przed gryzoniami? Co więcej, Japończycy wierzą, że koci ród jest niezwykle silnie powiązany z mistycznymi mocami i uważają, że koty potrafią widzieć duchy.
Nadal nie do końca możecie sobie wyobrazić taką kawiarnię? Oto filmik z jednego z tokijskich tego typu miejsc.


Nie bez znaczenia jest też fakt, że Japończycy bardzo dużo pracują i praca zawodowa jest dla nich jednym z najważniejszych aspektów życia. Wiąże się z tym ogromny wysiłek fizyczny (nie bez powodu to właśnie w Japonii istnieje słowo karoshi, które oznacza śmierć z przepracowania) oraz potężny stres. Japończycy w kontaktach z kotami starają się więc znaleźć relaks, uspokojenie i odpoczynek.

_________________________________________________________


Przejdźmy teraz do chowania zwierząt. Tak bardzo kochają zwierzęta w Japonii,że nawet odprawiają dla nich msze po śmierci,kupują specjalne miejsca w takich pomieszczeniach trudno to opisać to nie cmentarz ,lecz pomieszczenie z małymi klatkami, jak by w schronisku, tylko klatki robione z drewna i otwierane nie kratą, ale szybką. Tam w pudełkach są chowane zwierzęta i ich ulubione zabawki itp. Zanim pochowa się pupila, jest próba, żeby rodzina wiedziała, co ich czeka. Kiedy przychodzi dzień pogrzebu, można to trumny położyć ulubioną zabawkę zwierzątka (piłeczkę, kocyk itd.). W każdej chwili można odwiedzić swojego martwego pupila. 




niedziela, 23 lutego 2014

Liebster blog award

Ojojoj, zostałam nominowana do Liebster blog award! Nominowała mnie właścicielka bloga stella191.blogspot.com  . Bardzo jej za to dziękuje :*

Pytania, które dostałam:

1. Lubisz mój blog?
- Yhym.. :)
2. Jaka jest najstraszniejsze wydarzenie, które ci się przydarzyło?
Kiedyś obudziłam się z myślą ,,wujek umarł". Zaspana ubrałam się i poszłam do łazienki. Zobaczyłam tam, że jestem ubrana cala na czarno. Pomyślałam sobie tylko, że chyba mi odbiło i przebrałam się w jaskrawą sukienkę. Po południu zadzwoniła do mnie babcia, by powiedzieć mi, że wujek zmarł tego ranka.
3. Jak wyglądał twój najszczęśliwszy dzień?
- Moim najszczęśliwszym dniem jest, każdy dzień spędzony z moimi przyjaciółmi... 
4. Masz teraz ferie?
- Taaaak! :]
5. Jakiej muzyki słuchasz najczęściej?
Sistar i 1D...
6. Lubisz czytać książki? 
- Jasne :D
7. Co mówisz sobie każdego dnia?
- Zależy od humoru... xD
8. Masz więcej niż jednego bloga?
- Yhym...
9. Masz rodzeństwo?
- Małpki też się wliczają....?
10. Masz zwierzątko?
- Kotkę. Ma na imię Perełka...
11. Masz teraz dobry humor?
- Taak. Pogodziłam się właśnie z najlepszą przyjaciółką....

Blogi, które nominuje:
1. absolutely-not-caro.blogspot.com
2. forevver-young.blogspot.com
3. tuskzjadlmijednorozca.blogspot.com
4. huddy-forever-love.blogspot.com
5. please-love-us.blogspot.com
7. looveislove.blogspot.com

Sorry, że tylko tyle blogów :]

Pytania:
1. Masz zwierzątko?
2. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
3. Podoba ci się mój blog?
4. Jak się nazywa twój ulubiony film lub serial?
5. Trampki czy obcasy?
6. Plaża czy basen?

7. Kogo sławnego byś chciała spotkać?
8. Twoje ulubione danie to?
9. Lubisz pamiętniki wampirów?
10. Lubisz Japonię?
11. Twój ulubiony miesiąc to?

sobota, 22 lutego 2014

Najdziwniejsze jedzenie i napoje w Japonii cz. 1 :)

Nie ma chyba w słowniku współczesnej Japonii takiego wyrazu jak "przesada". Wyobrażenia na temat Kraju Kwitnącej Wiśni zostały całkowicie odbrązowione w dobie internetu, a Japonia kojarzy się już nie tyle z Godzillą czy wojownikami ninja, co z cudacznymi teleturniejami i fetyszami erotycznymi, o których naprawdę wolisz nigdy się nie dowiedzieć. Ogarniające Japończyków szaleństwo nie ominęło świata produktów spożywczych, stąd też niniejsza lista.

 Lody o smaku mięsa:



Widzisz je? Widzisz je dobrze? Przedstawiam kolejno: Ozór Wołowy,Konina i Skrzydełka Kurczaka. Przed Państwem - lody! Nie istnieje jakiegokolwiek rodzaju wytłumaczenie dla takich ekscesów. W jaki sposób ktoś w ogóle wpadł na to, żeby przerobić wołowinę, pół KFC i biedne koniki na LODY? Kiedy tak o tym pomyśleć, naprawdę można zacząć się bać o własne życie. No bo dlaczego niby nie wyprodukować nagle lodów o smaku Cudzoziemca? Trzeba zacząć się chować!! xD
Napój z węgorza:


Tak. Mamy tu do czynienia z gazowanym napojem zrobionym z - UWAGA -węgorzy. A produkuje to pewien japoński koncern tytoniowy. Nie przejmuj się, to zwyczajnie nie ma sensu. I tyle. Węgorz to w Japonii wielki przysmak. Ale butelkowanie go i sprzedaż w postaci orzeźwiającego napoju musi być jakiegoś rodzaju wykroczeniem. To jak... jak... zrobić kompot ze wszystkich dwunastu wigilijnych dań! Świat się kończy

Młode kraby z rusztu:





To bardzo smutna pozycja. Naprawdę chodzi o krabie niemowlęta. Z rusztu. Wyobraź sobie tatę-kraba, mamę-kraba i małe krabiki, które niewinnie bawią się razem w swoim podwodnym domku, kiedy nagle dzieciaczki zostają porwane i żywcem wrzucone na ruszt, żeby zaspokoić żarłoczne zachcianki japońskich sadystów. To smutniejsze niż dwadzieścia sierotek, które po raz pierwszy oglądają Bambi. Po prostu przejdźmy dalej... :'(
Pepsi:

Problem wybicia się produktu dotyka nawet takie molochy, jak Pepsi, która specjalnie na japoński rynek wypuszcza na przykład Pepsi Jogurtową, Ogórkową albo Shiso.  Żaden z napojów nie przyjął się na dłużej, co dowodzi, że nawet w Japonii istnieją pewne granice występku przeciw Naturze. Ale kto raczy wiedzieć, co przyniesie przyszłość? Pepsi w Japonii wciąż pozostaje w tyle za Coca Colą (a propos, oni nawet sprzedają wodę mineralną pod tą marką), więc pewnie wymyślą jeszcze sporo "fajnych" smaków...
Jelita z kremem:

A teraz wyobraź sobie, że jesteś prezesem sporej firmy produkującej słodycze. Do Twojego biura przychodzi jeden z pracowników i przedstawia pomysł na nowe ciasteczko w kształcie małych rurek wypełnionych kremem. Co robisz? Prawdopodobnie pozwalasz mówić mu dalej, bo nie brzmi to specjalnie źle. Dobra, tylko ilu strażników wezwiesz po usłyszeniu propozycji całkiem serio, żeby nazwać nowy przysmak jelitkami? Jeśli natychmiast nie wykonasz telefonu do ochrony obiektu, oznacza to prawdopodobnie, że niestety nie nadajesz się na prezesa największego w Japonii przedsiębiorstwa na rynku słodyczy, dumnego wytwórcy Jelitek z Kremem. Widzisz, droga Japonio, to dlatego świat śmieje się Z ciebie, a nie DO ciebie... Chodzi właśnie o takie małe rzeczy jak ta. :(

Guma na różany pot:


Pod niepokojącą, ale jakże trafną nazwą "Otoko Kaoru" ("Człowiek Słodko Pachnący") kryje się guma do żucia, która sprawia, że Twój pot będzie pachnieć jak płatki róż. Wierz albo nie, ale ten produkt naprawdę może mieć wzięcie. Japończycy spędzają sporo czasu w przepełnionych zestresowanymi ludźmi środkach transportu publicznego. Wyobraź sobie, że chociażby kilku z nich zaczyna się pocić, wydzielając smrodliwy zapaszek... I nagle taka guma do żucia przestaje brzmieć jak wymysł szaleńca. Właściwie to są ludzie, którzy powinni dostawać regularny jej zapas od państwa. Na pewno znasz takich.

piątek, 21 lutego 2014

Walentynki :*

Trochę opóźniony temat, ale pomyślałam, że to będzie dość ciekawe :) Wróćmy do tematu. Walentynki w Japonii wyglądają trochę inaczej niż na zachodzie. W sklepach widzimy przeogromne kolejki. Wierzcie mi, że w 98% są to kobiety, które kupują czekoladki lub innego rodzaju słodycze. No, ale to nie one będą je jeść. Dlaczego? Bo dzień walentynek (14 lutego) jest dniem walentynek dla mężczyzn. Na walentynki można kupić wszystko co dusza zapragnie! Największą popularnością cieszą się pięknie zapakowane, smaczne czekoladki i ciasta. Japonki mało kiedy pieką ciasta same w domu, ponieważ dużo lepsze mogą dostać w sklepie. Wybór jest niesłychanie wielki... 
W Japonii walentynki obchodzi się dwa razy. Mężczyźni po otrzymaniu przepysznych słodyczy, czują się zobowiązani i muszą odpłacić się tym samym. Tak, więc drugie walentynki, przypadają 14 marca. Kobieta wtedy powinna dostać trzy razy więcej, niż dała. 
Walentynki są obchodzone dwa razy, aby firmy czekoladek miały zapewniony duży dochód. Wspomnę jeszcze, że dzień walentynek nie jest jedynie kojarzony z dniem dla zakochanych. W kraju kwitnącej wiśni można dać smakołyk również osobie, która zrobiła dla nas coś dobrego lub jesteśmy tej osobie coś winni. 




Wiadomo jak ważne jest dla Japończyków harmonijne życie w grupie, więc jakże by to wyglądało gdyby ktoś miał się pysznić czekoladkami od zakochanych dziewcząt, a ktoś inny mniej czarujący patrzeć na to z przykrością?- co to to nie;) Rozwiązaniem są więc owe ‘giri choco’ daje się je kolegom w pracy, znajomym, a nawet szefowi- każdemu oczywiście dostosowane do pozycji i statusu obdarowanego.



Ale spokojnie, romantyczki znajdą też coś dla siebie- drugą wersją podarunku są ‘honmei choco’ (本命チョコ) czyli, w wolnym tłumaczeniu czekoladki 'prawdziwego uczucia'. Te są zarezerwowane dla chłopaka czy męża i co ważne najlepiej jeśli są własnoręcznie wykonane:) No jak, ma to więcej sensu niż wersja ‘giri’, co?;)





Piszcie, jak Wam się podoba Japońska wersja święta ;]

czwartek, 20 lutego 2014

Nauka i szkolne mundurki w Japonii :)

Ten artykuł zapewne zainteresuje osoby ciekawe świata i głodne wiedzy na temat systemu edukacji w Japonii. Dzisiaj przyjrzymy się bliżej japońskim szkołom i ich uczniom.
Placówki edukacyjne w Kraju Kwitnącej Wiśni wydają się mieć baaaaaaardzo zawiły plan, tok, sposób nauczania. Ale to wszystko bzdura, bo sprawa przedstawia się bardzo prosto.
System szkolny składa się z pięciu etapów:
1. Przedszkole (obejmuje dzieci w wieku od 3 do 6 lat)
2. Szkoła Podstawowa (dzieci od 6 do 12 roku życia)
3. Szkoła średnia niższego stopnia (od 12 do 15 roku życia)
4. Szkoła średnia wyższego stopnia (od 15 do 18 lat)
5. Szkoła wyższa.
 Edukacja od 6 do 15 roku życia jest obowiązkowa, jednak prawie 96% uczy się dalej. Nauczanie w szkole wyższej trwa przeważnie 4 lata, chociaż w przypadku medycyny bądź stomatologii trwa 6 lat. Po tym okresie NIE otrzymuje się tytułu magistra. Aby być godnym przypisku mgr należy kontynuować naukę przez jeszcze 2 lata. Stanowisko doktora zaś otrzymuje się po kolejnych trzech latach nauki.
Najgorsze są egzaminy wstępne, potem idzie jak po maśle, a zakończenie nauki jest tylko formalnością. Czas studiów, jak mówią sami Japończycy, jest dla nich najpiękniejszym okresem w życiu. Ciekawe, czy mówią tak, bo tak myślą, czy dlatego, że nie chcą wyjść na męczenników..
W Japonii nauka trwa przez sześć dni w tygodniu. (masakra!-dop. Autorki). Uczniowie mają mało czasu na obijanie się, są zawaleni nauką i ciężko pracują, by dostać się na wymarzone uczelnie.
Nauka trwa przeważnie od godziny 8.30, do, mniej więcej godziny 15. Na tym się jednak nie kończy… większość uczniów bowiem udziela się na różnego rodzaju lekcjach dodatkowych, np. kółkach zainteresowań (fotografia, malarstwo, astrologia…), czy sportowych (pływanie, piłka nożna,siatkówka, koszykówka, sztuki walki, łucznictwo, jazdy konne…). Rozkład lekcji jest dwufazowy- przed południem są poważniejsze lekcje, następnie godzinna przerwa na lunch, i serio zajęć popołudniowych, nieco lżejszych. Nauczyciele są zobowiązani do przebywania w szkole przez cały czas, kiedy znajdują się w niej uczniowie.Początek dnia w szkole oznajmia głośny gong, identyczny w całej Japonii, a brzmiący na gong informujący o przyjeździe pociągu na stacji kolejowej. Przed lekcjami nauczyciele mają odprawę, a uczniowie całej szkoły apel. Klasy są bardzo liczne, mają po 40 i więcej osób.
Początek nowego semestru to trzy dni testów, oznacza to,że sześciotygodniowe letnie wakacje uczniowie mają zajęte nauką. Poszczególne przedmioty mają bardzo precyzyjnie napisane wytyczne, z dokładnym wyszczególnieniem, ile czasu należy danemu przedmiotowi poświęcić.
Pozycja społeczna nauczycieli jest bardzo wysoka. Są tytułowani jako profesorowie (sensei) i dobrze zarabiają; mają jednak tygodniowo więcej godzin lekcyjnych niż polscy nauczyciele, a w większości szkół muszą spędzać w pracy całe dnie.
Wielu uczniów pobiera nauki dodatkowe poza szkołą. Po ciężkim dniu następuje powrót do domu. Dzieci i młodzież jedzą obiad, robią prace domowe, oglądają TV…i.. to nadal nie koniec. Po chwili relaxu czas na juku, czyli szkołę wieczorową przygotowująca do egzaminów na wyższe uczelnie.Takie zajęcia odbywają się najczęściej 3 razy w tygodniu. W niedzielę, dzień rzekomo wolny od pracy, należy odwiedzić shingaku-juku, czyli specjalnie wydzieloną placówkę, gdzie odbywają się egzaminy testowe. Tak, oto uczniowie dowiadują się, na ile są gotowi do prawdziwego egzaminu. W juku nauka polega na indywidualnym zajęciu się danym uczniem, a zatem i efektywność jest większa.
W szkołach na prawie każdej lekcji odbywają się sprawdziany,i to niezapowiedziane. Natomiast rodzice… I to jest po prostu coś pięknego-rodzice, matki, praktykują taikyo, czyli edukację w łonie matki, lub zapisują się na kursy tylko po to, aby pomóc swoim pociechom w lekcjach! Wracając do tematu… dzień japońskiego ucznia tak naprawdę kończy się około godziny 21.Wtedy to wykonuje się ostatnie zadania domowe, kąpiel.. i pora spać, by wypocząć przed kolejnym dniem.
Tak w skrócie wygląda system edukacji oraz dzień szkolny w Japonii.
Jednak to nie koniec artykułu. Teraz przejdę do sedna sprawy, czyli do czegoś, o czym marzą wszystkie nastolatki…i nastolatkowie.Nie myślcie sobie, że zapomniałam… o japońskich seifuku, czyli mundurkach.
Od czego się zaczęło? Od reform pod koniec XIX wieku, w erze Meji. Wtedy to rozluźnieniu uległy niektóre obyczaje i tradycje. Kobiety mogły zacząć nosić inne ciuchy, aniżeli kimona. Zmianie uległ też system edukacji. Do szkół mogły zacząć wreszcie chodzić dziewczęta oraz ubogie dzieci. Japońscy reformatorzy, zakochani w kulturze Zachodu, pomyśleli, że fajnie by było ubrać uczniów w jednakowe, śliczne mundurki, i tak powstały pierwsze, marynarskie uniformy. Dziewczynki nosiły czarne bądź granatowe stroje, chłopcy zaś nosili mundurki podobne do umundurowania japońskich żołnierzy z epoki Meji.
Krój mundurków przez lata ulegał różnym zmianom- zmieniano jego kolory, długość spódniczek i ilość dodatków. Pojawiły się naszywki z logiem i nazwą szkoły. Z biegiem czasu w niektórych szkołach całkiem zrezygnowano z marynarskiego kroju, i wprowadzono zupełnie inne seifuku. W dzisiejszej Japonii każda szkoła, nieważne, czy prywatna, czy państwowa, ma swój własny krój mundurków, przy którego tworzeniu często pomagali albo sami uczniowie, albo znani projektanci mody!
Wyróżnić można dwa podstawowe rodzaje uniformów:
1. Zimowy- Noszony jest października do kwietnia. Nataki mundurek składają się oprócz spódnicy (która uszyta jest z nieco grubszego materiału), płaszcz (prosty, przeważnie wełniany), marynarska bluzka z długim rękawem,sweter, bluza (najczęściej biała) lub marynarka, czasami zamiast swetra jest blezer albo pulower. Chłopcy ubrani podobnie, z tym, że zamiast spódniczki mają oczywiście spodnie. No i zamiast marynarskiego kołnierzyka częściej pojawia się krawat.
2. Letni- Noszony w okresie od maja do września.Różni się od zimowego krótkim rękawem i brakiem płaszczyka. Spódniczki mogą być plisowane lub proste, różnej długości. Mogą to być z szelkami, bądź łączone od razu z kamizelką przeważnie zapinane w pasie. Kolor spódniczki zależy od barw szkoły, najpopularniejsze są gładkie, jednokolorowe, ale coraz częściej występują te w różnego rodzaju kratkę.
3. Są również mundurki przeznaczone do zajęć wychowania fizycznego – poliestrowy dres do całorocznego użytku oraz t-shirt i krótkie spodenki na lato. Najczęściej są one obcisłe…
To teraz pora na słowa mniej przychylne. Niestety mundurki nie mają tylko zalet.. często bowiem są kojarzone z… pornografią. ”Bura sera”,czyli fetysz związany z uczennicami w mundurkach jest w Japonii bardzo popularny. W ulicznych automatach w prefekturze Chiba, można nawet kupić sobie używane damskie… majteczki, z podobizną dziewczyny, która je wcześniej nosiła!
Tak więc seifuku kojarzone nie tylko z estetyką i pedantycznością, ale także z panienkami pozującymi do gazet dla panów.
Marynarskie stroje, jak i inne mundurki, odgrywają dużą rolę w kulturze otaku. Powodem sa oczywiście liczne szkolne mangi i anime, w których to można zaobserwować hasające to tu to tam panienki w przeuroczych mundurkach różnego kroju. Do takich animacji zaliczyć można między innymi Strawberry Panic, Akane-iro ni sonaru saka, Sola, Air,Kanon, Clannad, Final APPROACH, 11 eyes, Special A, Ouran High School HostClub, La Corda d-oro oraz wieeeeele innych pozycji.
Na tym koniec mojej pisaniny-paplaniny. Mam nadzieję, że dowiedzieliście się nieco ciekawostek z naukowego świata Japonii, które Wasza ciekawiły. Życie uczniów z Kraju Kwitnącej Wiśni jak widać nie polega tylko na samych przyjemnościach związanych z noszeniem mundurka, ale też na wielu trudach związanych z sama nauką. To, czy im współczujecie, czy zazdrościcie,zależy już tylko od Was.
   

Ohayoo!

Mam na imię Klaudia, mam 14 lat. Będę pisać tutaj o Japonii. Jest to mój drugi blog. Na tym drugim piszę opowiadania o "Pamiętniki wampirów". Wróćmy do tego bloga. Dlaczego stworzyłam ten blog? Ponieważ bardzo interesuję się Japonią. Japonia to prześliczny kraj... ♥