niedziela, 23 lutego 2014

Liebster blog award

Ojojoj, zostałam nominowana do Liebster blog award! Nominowała mnie właścicielka bloga stella191.blogspot.com  . Bardzo jej za to dziękuje :*

Pytania, które dostałam:

1. Lubisz mój blog?
- Yhym.. :)
2. Jaka jest najstraszniejsze wydarzenie, które ci się przydarzyło?
Kiedyś obudziłam się z myślą ,,wujek umarł". Zaspana ubrałam się i poszłam do łazienki. Zobaczyłam tam, że jestem ubrana cala na czarno. Pomyślałam sobie tylko, że chyba mi odbiło i przebrałam się w jaskrawą sukienkę. Po południu zadzwoniła do mnie babcia, by powiedzieć mi, że wujek zmarł tego ranka.
3. Jak wyglądał twój najszczęśliwszy dzień?
- Moim najszczęśliwszym dniem jest, każdy dzień spędzony z moimi przyjaciółmi... 
4. Masz teraz ferie?
- Taaaak! :]
5. Jakiej muzyki słuchasz najczęściej?
Sistar i 1D...
6. Lubisz czytać książki? 
- Jasne :D
7. Co mówisz sobie każdego dnia?
- Zależy od humoru... xD
8. Masz więcej niż jednego bloga?
- Yhym...
9. Masz rodzeństwo?
- Małpki też się wliczają....?
10. Masz zwierzątko?
- Kotkę. Ma na imię Perełka...
11. Masz teraz dobry humor?
- Taak. Pogodziłam się właśnie z najlepszą przyjaciółką....

Blogi, które nominuje:
1. absolutely-not-caro.blogspot.com
2. forevver-young.blogspot.com
3. tuskzjadlmijednorozca.blogspot.com
4. huddy-forever-love.blogspot.com
5. please-love-us.blogspot.com
7. looveislove.blogspot.com

Sorry, że tylko tyle blogów :]

Pytania:
1. Masz zwierzątko?
2. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?
3. Podoba ci się mój blog?
4. Jak się nazywa twój ulubiony film lub serial?
5. Trampki czy obcasy?
6. Plaża czy basen?

7. Kogo sławnego byś chciała spotkać?
8. Twoje ulubione danie to?
9. Lubisz pamiętniki wampirów?
10. Lubisz Japonię?
11. Twój ulubiony miesiąc to?

sobota, 22 lutego 2014

Najdziwniejsze jedzenie i napoje w Japonii cz. 1 :)

Nie ma chyba w słowniku współczesnej Japonii takiego wyrazu jak "przesada". Wyobrażenia na temat Kraju Kwitnącej Wiśni zostały całkowicie odbrązowione w dobie internetu, a Japonia kojarzy się już nie tyle z Godzillą czy wojownikami ninja, co z cudacznymi teleturniejami i fetyszami erotycznymi, o których naprawdę wolisz nigdy się nie dowiedzieć. Ogarniające Japończyków szaleństwo nie ominęło świata produktów spożywczych, stąd też niniejsza lista.

 Lody o smaku mięsa:



Widzisz je? Widzisz je dobrze? Przedstawiam kolejno: Ozór Wołowy,Konina i Skrzydełka Kurczaka. Przed Państwem - lody! Nie istnieje jakiegokolwiek rodzaju wytłumaczenie dla takich ekscesów. W jaki sposób ktoś w ogóle wpadł na to, żeby przerobić wołowinę, pół KFC i biedne koniki na LODY? Kiedy tak o tym pomyśleć, naprawdę można zacząć się bać o własne życie. No bo dlaczego niby nie wyprodukować nagle lodów o smaku Cudzoziemca? Trzeba zacząć się chować!! xD
Napój z węgorza:


Tak. Mamy tu do czynienia z gazowanym napojem zrobionym z - UWAGA -węgorzy. A produkuje to pewien japoński koncern tytoniowy. Nie przejmuj się, to zwyczajnie nie ma sensu. I tyle. Węgorz to w Japonii wielki przysmak. Ale butelkowanie go i sprzedaż w postaci orzeźwiającego napoju musi być jakiegoś rodzaju wykroczeniem. To jak... jak... zrobić kompot ze wszystkich dwunastu wigilijnych dań! Świat się kończy

Młode kraby z rusztu:





To bardzo smutna pozycja. Naprawdę chodzi o krabie niemowlęta. Z rusztu. Wyobraź sobie tatę-kraba, mamę-kraba i małe krabiki, które niewinnie bawią się razem w swoim podwodnym domku, kiedy nagle dzieciaczki zostają porwane i żywcem wrzucone na ruszt, żeby zaspokoić żarłoczne zachcianki japońskich sadystów. To smutniejsze niż dwadzieścia sierotek, które po raz pierwszy oglądają Bambi. Po prostu przejdźmy dalej... :'(
Pepsi:

Problem wybicia się produktu dotyka nawet takie molochy, jak Pepsi, która specjalnie na japoński rynek wypuszcza na przykład Pepsi Jogurtową, Ogórkową albo Shiso.  Żaden z napojów nie przyjął się na dłużej, co dowodzi, że nawet w Japonii istnieją pewne granice występku przeciw Naturze. Ale kto raczy wiedzieć, co przyniesie przyszłość? Pepsi w Japonii wciąż pozostaje w tyle za Coca Colą (a propos, oni nawet sprzedają wodę mineralną pod tą marką), więc pewnie wymyślą jeszcze sporo "fajnych" smaków...
Jelita z kremem:

A teraz wyobraź sobie, że jesteś prezesem sporej firmy produkującej słodycze. Do Twojego biura przychodzi jeden z pracowników i przedstawia pomysł na nowe ciasteczko w kształcie małych rurek wypełnionych kremem. Co robisz? Prawdopodobnie pozwalasz mówić mu dalej, bo nie brzmi to specjalnie źle. Dobra, tylko ilu strażników wezwiesz po usłyszeniu propozycji całkiem serio, żeby nazwać nowy przysmak jelitkami? Jeśli natychmiast nie wykonasz telefonu do ochrony obiektu, oznacza to prawdopodobnie, że niestety nie nadajesz się na prezesa największego w Japonii przedsiębiorstwa na rynku słodyczy, dumnego wytwórcy Jelitek z Kremem. Widzisz, droga Japonio, to dlatego świat śmieje się Z ciebie, a nie DO ciebie... Chodzi właśnie o takie małe rzeczy jak ta. :(

Guma na różany pot:


Pod niepokojącą, ale jakże trafną nazwą "Otoko Kaoru" ("Człowiek Słodko Pachnący") kryje się guma do żucia, która sprawia, że Twój pot będzie pachnieć jak płatki róż. Wierz albo nie, ale ten produkt naprawdę może mieć wzięcie. Japończycy spędzają sporo czasu w przepełnionych zestresowanymi ludźmi środkach transportu publicznego. Wyobraź sobie, że chociażby kilku z nich zaczyna się pocić, wydzielając smrodliwy zapaszek... I nagle taka guma do żucia przestaje brzmieć jak wymysł szaleńca. Właściwie to są ludzie, którzy powinni dostawać regularny jej zapas od państwa. Na pewno znasz takich.

piątek, 21 lutego 2014

Walentynki :*

Trochę opóźniony temat, ale pomyślałam, że to będzie dość ciekawe :) Wróćmy do tematu. Walentynki w Japonii wyglądają trochę inaczej niż na zachodzie. W sklepach widzimy przeogromne kolejki. Wierzcie mi, że w 98% są to kobiety, które kupują czekoladki lub innego rodzaju słodycze. No, ale to nie one będą je jeść. Dlaczego? Bo dzień walentynek (14 lutego) jest dniem walentynek dla mężczyzn. Na walentynki można kupić wszystko co dusza zapragnie! Największą popularnością cieszą się pięknie zapakowane, smaczne czekoladki i ciasta. Japonki mało kiedy pieką ciasta same w domu, ponieważ dużo lepsze mogą dostać w sklepie. Wybór jest niesłychanie wielki... 
W Japonii walentynki obchodzi się dwa razy. Mężczyźni po otrzymaniu przepysznych słodyczy, czują się zobowiązani i muszą odpłacić się tym samym. Tak, więc drugie walentynki, przypadają 14 marca. Kobieta wtedy powinna dostać trzy razy więcej, niż dała. 
Walentynki są obchodzone dwa razy, aby firmy czekoladek miały zapewniony duży dochód. Wspomnę jeszcze, że dzień walentynek nie jest jedynie kojarzony z dniem dla zakochanych. W kraju kwitnącej wiśni można dać smakołyk również osobie, która zrobiła dla nas coś dobrego lub jesteśmy tej osobie coś winni. 




Wiadomo jak ważne jest dla Japończyków harmonijne życie w grupie, więc jakże by to wyglądało gdyby ktoś miał się pysznić czekoladkami od zakochanych dziewcząt, a ktoś inny mniej czarujący patrzeć na to z przykrością?- co to to nie;) Rozwiązaniem są więc owe ‘giri choco’ daje się je kolegom w pracy, znajomym, a nawet szefowi- każdemu oczywiście dostosowane do pozycji i statusu obdarowanego.



Ale spokojnie, romantyczki znajdą też coś dla siebie- drugą wersją podarunku są ‘honmei choco’ (本命チョコ) czyli, w wolnym tłumaczeniu czekoladki 'prawdziwego uczucia'. Te są zarezerwowane dla chłopaka czy męża i co ważne najlepiej jeśli są własnoręcznie wykonane:) No jak, ma to więcej sensu niż wersja ‘giri’, co?;)





Piszcie, jak Wam się podoba Japońska wersja święta ;]

czwartek, 20 lutego 2014

Nauka i szkolne mundurki w Japonii :)

Ten artykuł zapewne zainteresuje osoby ciekawe świata i głodne wiedzy na temat systemu edukacji w Japonii. Dzisiaj przyjrzymy się bliżej japońskim szkołom i ich uczniom.
Placówki edukacyjne w Kraju Kwitnącej Wiśni wydają się mieć baaaaaaardzo zawiły plan, tok, sposób nauczania. Ale to wszystko bzdura, bo sprawa przedstawia się bardzo prosto.
System szkolny składa się z pięciu etapów:
1. Przedszkole (obejmuje dzieci w wieku od 3 do 6 lat)
2. Szkoła Podstawowa (dzieci od 6 do 12 roku życia)
3. Szkoła średnia niższego stopnia (od 12 do 15 roku życia)
4. Szkoła średnia wyższego stopnia (od 15 do 18 lat)
5. Szkoła wyższa.
 Edukacja od 6 do 15 roku życia jest obowiązkowa, jednak prawie 96% uczy się dalej. Nauczanie w szkole wyższej trwa przeważnie 4 lata, chociaż w przypadku medycyny bądź stomatologii trwa 6 lat. Po tym okresie NIE otrzymuje się tytułu magistra. Aby być godnym przypisku mgr należy kontynuować naukę przez jeszcze 2 lata. Stanowisko doktora zaś otrzymuje się po kolejnych trzech latach nauki.
Najgorsze są egzaminy wstępne, potem idzie jak po maśle, a zakończenie nauki jest tylko formalnością. Czas studiów, jak mówią sami Japończycy, jest dla nich najpiękniejszym okresem w życiu. Ciekawe, czy mówią tak, bo tak myślą, czy dlatego, że nie chcą wyjść na męczenników..
W Japonii nauka trwa przez sześć dni w tygodniu. (masakra!-dop. Autorki). Uczniowie mają mało czasu na obijanie się, są zawaleni nauką i ciężko pracują, by dostać się na wymarzone uczelnie.
Nauka trwa przeważnie od godziny 8.30, do, mniej więcej godziny 15. Na tym się jednak nie kończy… większość uczniów bowiem udziela się na różnego rodzaju lekcjach dodatkowych, np. kółkach zainteresowań (fotografia, malarstwo, astrologia…), czy sportowych (pływanie, piłka nożna,siatkówka, koszykówka, sztuki walki, łucznictwo, jazdy konne…). Rozkład lekcji jest dwufazowy- przed południem są poważniejsze lekcje, następnie godzinna przerwa na lunch, i serio zajęć popołudniowych, nieco lżejszych. Nauczyciele są zobowiązani do przebywania w szkole przez cały czas, kiedy znajdują się w niej uczniowie.Początek dnia w szkole oznajmia głośny gong, identyczny w całej Japonii, a brzmiący na gong informujący o przyjeździe pociągu na stacji kolejowej. Przed lekcjami nauczyciele mają odprawę, a uczniowie całej szkoły apel. Klasy są bardzo liczne, mają po 40 i więcej osób.
Początek nowego semestru to trzy dni testów, oznacza to,że sześciotygodniowe letnie wakacje uczniowie mają zajęte nauką. Poszczególne przedmioty mają bardzo precyzyjnie napisane wytyczne, z dokładnym wyszczególnieniem, ile czasu należy danemu przedmiotowi poświęcić.
Pozycja społeczna nauczycieli jest bardzo wysoka. Są tytułowani jako profesorowie (sensei) i dobrze zarabiają; mają jednak tygodniowo więcej godzin lekcyjnych niż polscy nauczyciele, a w większości szkół muszą spędzać w pracy całe dnie.
Wielu uczniów pobiera nauki dodatkowe poza szkołą. Po ciężkim dniu następuje powrót do domu. Dzieci i młodzież jedzą obiad, robią prace domowe, oglądają TV…i.. to nadal nie koniec. Po chwili relaxu czas na juku, czyli szkołę wieczorową przygotowująca do egzaminów na wyższe uczelnie.Takie zajęcia odbywają się najczęściej 3 razy w tygodniu. W niedzielę, dzień rzekomo wolny od pracy, należy odwiedzić shingaku-juku, czyli specjalnie wydzieloną placówkę, gdzie odbywają się egzaminy testowe. Tak, oto uczniowie dowiadują się, na ile są gotowi do prawdziwego egzaminu. W juku nauka polega na indywidualnym zajęciu się danym uczniem, a zatem i efektywność jest większa.
W szkołach na prawie każdej lekcji odbywają się sprawdziany,i to niezapowiedziane. Natomiast rodzice… I to jest po prostu coś pięknego-rodzice, matki, praktykują taikyo, czyli edukację w łonie matki, lub zapisują się na kursy tylko po to, aby pomóc swoim pociechom w lekcjach! Wracając do tematu… dzień japońskiego ucznia tak naprawdę kończy się około godziny 21.Wtedy to wykonuje się ostatnie zadania domowe, kąpiel.. i pora spać, by wypocząć przed kolejnym dniem.
Tak w skrócie wygląda system edukacji oraz dzień szkolny w Japonii.
Jednak to nie koniec artykułu. Teraz przejdę do sedna sprawy, czyli do czegoś, o czym marzą wszystkie nastolatki…i nastolatkowie.Nie myślcie sobie, że zapomniałam… o japońskich seifuku, czyli mundurkach.
Od czego się zaczęło? Od reform pod koniec XIX wieku, w erze Meji. Wtedy to rozluźnieniu uległy niektóre obyczaje i tradycje. Kobiety mogły zacząć nosić inne ciuchy, aniżeli kimona. Zmianie uległ też system edukacji. Do szkół mogły zacząć wreszcie chodzić dziewczęta oraz ubogie dzieci. Japońscy reformatorzy, zakochani w kulturze Zachodu, pomyśleli, że fajnie by było ubrać uczniów w jednakowe, śliczne mundurki, i tak powstały pierwsze, marynarskie uniformy. Dziewczynki nosiły czarne bądź granatowe stroje, chłopcy zaś nosili mundurki podobne do umundurowania japońskich żołnierzy z epoki Meji.
Krój mundurków przez lata ulegał różnym zmianom- zmieniano jego kolory, długość spódniczek i ilość dodatków. Pojawiły się naszywki z logiem i nazwą szkoły. Z biegiem czasu w niektórych szkołach całkiem zrezygnowano z marynarskiego kroju, i wprowadzono zupełnie inne seifuku. W dzisiejszej Japonii każda szkoła, nieważne, czy prywatna, czy państwowa, ma swój własny krój mundurków, przy którego tworzeniu często pomagali albo sami uczniowie, albo znani projektanci mody!
Wyróżnić można dwa podstawowe rodzaje uniformów:
1. Zimowy- Noszony jest października do kwietnia. Nataki mundurek składają się oprócz spódnicy (która uszyta jest z nieco grubszego materiału), płaszcz (prosty, przeważnie wełniany), marynarska bluzka z długim rękawem,sweter, bluza (najczęściej biała) lub marynarka, czasami zamiast swetra jest blezer albo pulower. Chłopcy ubrani podobnie, z tym, że zamiast spódniczki mają oczywiście spodnie. No i zamiast marynarskiego kołnierzyka częściej pojawia się krawat.
2. Letni- Noszony w okresie od maja do września.Różni się od zimowego krótkim rękawem i brakiem płaszczyka. Spódniczki mogą być plisowane lub proste, różnej długości. Mogą to być z szelkami, bądź łączone od razu z kamizelką przeważnie zapinane w pasie. Kolor spódniczki zależy od barw szkoły, najpopularniejsze są gładkie, jednokolorowe, ale coraz częściej występują te w różnego rodzaju kratkę.
3. Są również mundurki przeznaczone do zajęć wychowania fizycznego – poliestrowy dres do całorocznego użytku oraz t-shirt i krótkie spodenki na lato. Najczęściej są one obcisłe…
To teraz pora na słowa mniej przychylne. Niestety mundurki nie mają tylko zalet.. często bowiem są kojarzone z… pornografią. ”Bura sera”,czyli fetysz związany z uczennicami w mundurkach jest w Japonii bardzo popularny. W ulicznych automatach w prefekturze Chiba, można nawet kupić sobie używane damskie… majteczki, z podobizną dziewczyny, która je wcześniej nosiła!
Tak więc seifuku kojarzone nie tylko z estetyką i pedantycznością, ale także z panienkami pozującymi do gazet dla panów.
Marynarskie stroje, jak i inne mundurki, odgrywają dużą rolę w kulturze otaku. Powodem sa oczywiście liczne szkolne mangi i anime, w których to można zaobserwować hasające to tu to tam panienki w przeuroczych mundurkach różnego kroju. Do takich animacji zaliczyć można między innymi Strawberry Panic, Akane-iro ni sonaru saka, Sola, Air,Kanon, Clannad, Final APPROACH, 11 eyes, Special A, Ouran High School HostClub, La Corda d-oro oraz wieeeeele innych pozycji.
Na tym koniec mojej pisaniny-paplaniny. Mam nadzieję, że dowiedzieliście się nieco ciekawostek z naukowego świata Japonii, które Wasza ciekawiły. Życie uczniów z Kraju Kwitnącej Wiśni jak widać nie polega tylko na samych przyjemnościach związanych z noszeniem mundurka, ale też na wielu trudach związanych z sama nauką. To, czy im współczujecie, czy zazdrościcie,zależy już tylko od Was.
   

Ohayoo!

Mam na imię Klaudia, mam 14 lat. Będę pisać tutaj o Japonii. Jest to mój drugi blog. Na tym drugim piszę opowiadania o "Pamiętniki wampirów". Wróćmy do tego bloga. Dlaczego stworzyłam ten blog? Ponieważ bardzo interesuję się Japonią. Japonia to prześliczny kraj... ♥